• Wpisów: 46
  • Średnio co: 13 dni
  • Ostatni wpis: 46 dni temu, 19:08
  • Licznik odwiedzin: 842 / 624 dni
 
krucha_perfekcja
 
krucha_perfekcja: data: 18.08.2019
aktualna waga: 55,2kg
bilans: 0kg (8,4kg)
________________

7A1B4FBA-E4BA-4030-8297-1EC4B47E9AB5.jpeg

________________
n i e  w i e r z ę  w ł a s n y m  o c z o m.
ostatni tydzień nie należał do zbyt chlubnych- jadłam niezdrowe i wysokokaloryczne przekąski, makarony, smażeninę, piłam energetyki i alkohol (za to wody prawie wcale...) a mimo to, nic nie przybrałam na wadze, na której z niedowierzania, stawałam kilka razy.
niewystarczająca ilość snu, stres, przemierzone kilometry na piechotę oraz prace remontowe najwidoczniej zrobiły swoje i dały niezły efekt.
w zeszłą sobotę, po odebraniu kluczy i zamknięciu za sobą drzwi, rozpłakałam się. choć na pierwszy rzut oka, wszystko wyglądało w porządku, to po dotknięciu ścian, przyjrzeniu się oknom, kuchence, czy po otwarciu drzwi łazienki i dotknięciu zamydlonych płytek, czuło się niewyobrażalny brud na palcach.
tydzień urlopu, na doprowadzenie mieszkania do stanu używalności, to zdecydowanie za mało. jednak po odmalowaniu ścian, wstawieniu nowego łóżka, wymianie kuchenki gazowej na nieużywaną, wylaniu całej butelki domestosu i cif’a i potraktowaniu wszystkich możliwych powierzchni karcherem, dziś mogę spokojnie powiedzieć- mamy to!
ze spraw remontowo-naprawczych zostało tylko dzisiaj poprawić sufit, który miejscami został dotknięty pędzlem z szarą farbą oraz wymienić zawór przy kuchence, który jest chyba starszy ode mnie (wolałabym nie wylecieć w powietrze szykując sobie obiad do pracy ;)) i została najprzyjemniejsza część zabawy- z a k u p y!
choć nie dysponujemy zbyt dużym budżetem (wyszły przy okazji inne nadprogramowe wydatki) to i tak się cieszę na ten moment.
wszystkie najpotrzebniejsze przybory do łazienki, począwszy od kosza na pranie, przez przybory do sprzątania/czyszczenia, koszyczki na przybory toaletowe a skończywszy na haczykach ręcznikowych, kupiłam w pepco, dziękując losowi, za niskie ceny, dobrą jakość i duży sklep 20min piechotą od domu.
kuchnię obkupię w dajarze, gdy tylko podratuję budżet i jednocześnie kupię kilka rzeczy do salonu.
na dzień dzisiejszy muszę poszukać niedrogiej firmy przeprowadzkowej, która zabierze moje kartony z ciuchami, książkami i wszystkimi innymi pierdołami do nowego mieszkania. na szczęście, mebli nie zabieram, a przed samym pakowaniem zrobię jeszcze radykalne porządki,  wyrzucając 1/3 zawartości szaf...

wczorajszy dzień w centrum handlowym, był dobrym momentem, by w natłoku obowiązków spędzić trochę czasu z mamą. mamy podobny gust, więc mogłam liczyć na jej opinię chociażby przy wyborze koloru szczotki toaletowej (sic!). tradycyjnie skończyło się to odpoczynkiem w kawiarnii, z latte na chudym mleku dla mnie i udziwnioną kawą smakową dla niej, gdzie i tak picie zaczynamy od ‚masz, spróbuj’.
obładowane torbami, kierowałyśmy się już w stronę domu, kiedy przy wyjściu, w witrynie h&m mama wypatrzyła manekina w czerwonej, dzianinowej sukience typu bodycon z długim rękawem i półgolfem, mówiąc: ‚zobacz, to coś dla Ciebie. wyglądałabyś w niej świetnie’.
wczoraj, będąc przed ważeniem, mając świadomość co jadłam przez ostatni tydzień, nie czułam się gotowa na jakiekolwiek przymiarki, a co dopiero tak dopasowanej sukienki.
weszłam w rozm. S.
leżała idealnie.
była może nawet trochę luźniejsza, ale rozm.XS na dzień dzisiejszy byłby przesadą...
‚jaka Ty jesteś chudzinka, zobacz, jak ta sukienka to podkreśla. musisz ją kupić!’
faktycznie, w lustrze nie było widać brzucha czy brzydko odstających ud, lecz ledwo dostrzegalne zaznaczenie kości miednicy i obojczyki.
pierwszy raz podobało mi się to, co widzę.
byłam zadowolona.
kupiłam pierwszą czerwoną sukienkę w swoim życiu.
symbol mojego nowego życia.

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować ten wpis.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego